default_mobilelogo

Opowieść Marka

Mam problem... nie mogę odzyskać swoich pieniędzy. Zaufałem najlepszemu przyjacielowi, wspólnikowi, a on... po prostu mnie oszukał.

Próbowałeś z nim o tym długu porozmawiać? Chyba ma świadomość, że musi go oddać, że długi należy spłacać!

Porozmawiać?! Unika mnie jak tylko może, nie odbiera telefonów, SMS-ów, wiadomości e-mail. Nawet na fb usunął mnie ze znajomych.

Parę razy próbowałem porozmawiać z nim w domu, biurze ale bez skutku, kłamią w żywe oczy że go nie ma, a przecież widzę samochód na podjeździe.

Spisałeś z nim jakąś umowę pożyczki?

Tak, mamy spisaną umowę ale traktowaliśmy tą kwestię lekko, nie konsultowałem się z prawnikiem, nie podpisywaliśmy tej umowy u notariusza. 

Pozostaje wystąpić na drogę sądową i wrzucić mu na kark komornika!

O czym Ty mówisz! Sąd, rozprawy, prawnicy, kto ma na to czas? Umowa jest prosta, jasna i podpisana przez dwie strony, dlaczego mam dodatkowo dochodzić swoich praw w sądzie.

Masz rację ale taki mamy system...

Ja Ci powiem jaki to jest system! System chroniący krętaczy i złodziei.

Pożyczyłem mu 250 tysięcy, wiesz ile muszę wyłożyć na "dzień dobry" w sądzie? 5% to jest 12,5 tysiąca plus koszty prawnika, mój czas, nerwy i proces trwający latami, bo przecież dłużnik będzie kombinował na wszelkie możliwe sposoby.

W końcu jednak wywalczysz nakaz zapłaty i będziesz mógł oddać sprawę do komornika.

Który wyśle do dłużnika list z prośbą o zapłatę i komorniczym kontem, zastraszy dłużnika czerwoną pieczątką.

Zapewne nie zadziała, więc komornik będzie musiał odłożyć tłustego pączka i ruszyć dupsko w teren, a tam piękna żona, piękny dom, samochód i pies. Z żoną podpisana intercyza, firma na żonę, dom na szwagra, samochód na psa, pies na komornika, a dłużnik na utrzymaniu żony, bez majątku i dochodów.

Wiesz co będzie najgorsze? Jego śmiech, że wydałem kolejne 20 tysięcy i mogę go cmoknąć, a za tydzień kupi sobie nowe Audi, to znaczy pies kupi... on będzie tylko jeździł.

Przeraża mnie Twoja opowieść i chyba masz rację, sąd i komornik Ci nie pomoże... To może spróbuj oddać sprawę jakiejś firmie zajmującej się odzyskiwaniem długów, windykacją pozasądową.

Próbowałem, rozesłałem zapytania do wielu takich firm, opisałem sytuację, podpiąłem umowę i nawet nie raczyli odpowiedzieć. Kilka odezwało się z zapytaniem o szczegóły i tak powoli wyciągali ode mnie wszystkie informacje odnośnie umowy i dłużnika, a w efekcie końcowym kontakt się urywał. Nie wiem o co im chodzi, a w kilku przypadkach sam się wycofałem, bo rozmowa zaczęła schodzić na mój temat, mojego życia jakbym to ja był celem ich działań.

Jasna cholera mnie zaraz trafi na to wszystko, kompletna bezsilność.

Czasami to by się miało ochotę windykację ruskim zlecić*, wywieźliby do lasu, dali łopatkę coby dołek pokopał...

A po skutecznej windykacji pobraliby cały dług, a Tobie dali łopatkę

Aj bredzę już od rzeczy...

*Istnieje jednak rozwiązanie polskojęzyczne i nie wykraczające poza literę prawa :) Zobacz tutaj